Serenada Zagłodzonego Kota pt.: „Nic nie jadłem całe wieki, czyli gdzieś od pięciu minut”

 

wieki mijają w tym strasznym cierpieniu
długie minuty w nicniejedzeniu
miska pustością oślepia oczy
serenada głodu niech w dal się potoczy
 

niech każdy wspomni los biednego kota
zaraz w zaświaty uchylą się wrota
tą pieśń boleści potomnym zostawię
tylko poprzedni posiłek strawię…

 

ref.: halo? TOZ?! zabierzcie mnie!
już nie mogę! nie mogę! o nieee!
kiszki moje marsza grają
a jedzenia (od pięciu minut) nie podają!
nie mam siły! ciemność widzę!
obrastam w głodową puchlinę!
leżę w nicości-odstają mi kości
boczki zapadłe-tu z głodu padnę!

 

za wcześnie kolacja za późno śniadanie
z agonii wyrwało mnie wody kapanie
nie wiem jak długo już tutaj leżę
nieskończoności nijak nie zmierzę
 

nic nie jadłem całe wieki czyli gdzieś od pięciu minut
więc sprawa prosta- zginę albo znajdę przetrwania azymut
jest taka myśl co spokoju nie daje
czy to w kuchni tam w rogu coś z miski wystaje?

 

ref.: halo? TOZ?! zabierzcie mnie!…

 

zapach nieziemski nozdrza wypełnił
żołądek w kręgosłup z hukiem zabębnił
i w głowie plan się zrodził ostatni
więc niech ta myśl się w czyn urealni!
 

i kiedym sił ostatkiem na blat się wdrapywał
po filet zbawienia co w misce sam pływał
nic katastrofy nie zwiastowało
to wszystko tak strasznie szybko się stało

 

ref.: halo? TOZ?! zabierzcie mnie!…

 

chwyciłem! a teraz migiem! między krzesłami
pod stołem pod ławą długimi susami
potem za rogiem ostry skręt w prawo
i jeszcze skok nad uschniętą agawą
 

pędzę na oślep niczym rącza łania
jednak brak kondycji niestety się kłania
lecz pieśni tej słowa sił mi dodają
werble przetrwania w uszach niech grają

 

ref.: halo? TOZ?! zabierzcie mnie!…

 

z łupem pod łóżkiem już prawie byłem
na myśl o strawie aż się obśliniłem
lecz za zad w moment jak coś mnie chwyci…
i ciągnie i stęka trzymając u rzyci
 

lecz się łapami wszystek zaparłem
i na pół kraju japę wydarłem
filet w kąt ciemny pokulałem
resztką sił refren ten wymiauczałem:

 

ref.: halo? TOZ?! zabierzcie mnie!…

 

no to mogiła! filet zabrany
ja z części futra też oskubany
koniec mój bliski zginę na ament!
podajcie papier- spiszę testament!
 

w oddali słychać kroki kostuchy
brzęczą za nią sromoty łańcuchy
zegar godzinę ostatnią wybija
to koniec! w głodzie życie przemija!

 

ref.: halo? TOZ?! zabierzcie mnie!…

 

lecz zaraz! lecz chwila! to nie są łańcuchy!
to szczęk ulubionej przepysznej puchy!
lecą kawałki do pustej miski
oh! to zbawienie na moje kiszki!
 

i szybko i szybko niech leci bez końca
i więcej i więcej jak stąd aż do słońca
i idzie i idzie w niepamięć kostucha
zanucę więc refren pełnego brzucha!

 

ref2.: halo? TOZ?! nie bierzcie mnie!
mój brzuch już jest pełny! po brzegi! oł jeee!
kiszki triumfu marsza (na pięć minut) grają
więcej jedzenia niech nie podają!
Nie mam siły! Nie wcisnę już!
Obrastam w tłuszcz!
Leżę w sytości-zniknęły gdzieś kości!
boczki z sadłem- z przeżarcia padłem!

Cześć! 💙

Jeśli to czytasz, to znaczy, że robię porządki na stronie i dostęp do niektórych treści może być chwilowo ograniczony, ale rozgość się i jak to mówią – czym chata bogata 😀

P.S. Uwaga na śliską podłogę 😉




By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close