Tiaa….nie jak się ma kota z rozumkiem wielkości fistaszka…

Uzupełniłam przed spaniem zasoby jedzeniowe w misce. Pani Prezes zjadła kolację jak należy. Przydupas przespał moment nakładania. Ale to przecież nie problem, prawda? Zgłodnieje, to sobie pójdzie i zje, prawda?

  

Mhmm…

3:37

I wtedy budzi się ON!

I ON jeszcze ślepiów do końca nie otworzy, ale ON już WIE! ON NA PEWNO WIE, że miska jest PUSTA! I jeszcze nie obudzi się do końca, jeszcze w swoich piernatach leży, ale już profilaktycznie włącza zestaw głośnomówiący i mi jojczy nad głową i jojczy i stęka i zawodzi! Bo przecież ON WIE!
Próbuję ten wywód ignorować, a w myślach gada przeklinam: głąbie włochaty, toć stoi żarcie w misce, rusz dupsko na korytarz, ty Januszu Kolacji! Ale nie! ON swoje WIE!

Matkaaaa, jeeeeść! Umieram z głodu! Matkaaaaa! Ratuj! Nic nie jadłem całe wieki!
Czyli gdzieś od 5 minut…

I się coraz bardziej farfoł nakręca, a ja coraz bardziej mam ochotę go wykręcić…Mówię do dziada: przecież stoi pełna miska na korytarzu! Ale jedyny efekt to taki, że zestaw głośnomówiący zamienił się w syrenę alarmową.
Ruszył zad z piernatów. Liczę, że może sam się domyśli, ale nie! Więc człapie pampuch przez pokój bynajmniej nie do misek i jak ten herold obwieszcza- a nie, przepraszam- i wyje!

MOOOUUUUEEEEE MOOOOOOOUEEEEEOOOUUUUU!!!!!

Ale wycie to za mało atrakcji!
O nie! Przecież ON tak TEGO nie zostawi! W końcu właśnie tu i teraz, dzieje mu się największa krzywda na świecie! 
No to co?
No to demonstracja! Więc sruuu! Na pianino! I lecim dalej z tą „Serenadą zagłodzonego kota”, co w refrenie miała „Halo, TOZ? Zabierzcie mnie!” Czy jakoś tak…

No a nad pianinem jest co?
Nie, nie głowy Lenina 😉 Ano portret Dziadka wisi. A co Lucyfer robi, jak wyciąga ostateczny argument? Naparza w Dziadka łapskiem i wtedy się Dziadek buja i uderza starą ramką w filar antresoli! 
No żebym ja cię sierściu zaraz nie bujnęła! 😠No i tu mi wszystko puściło! (no dobra, zwieracze nie :PBo co jak co, ale Dziadka?!

Wstałam.
Oczywiście sierść efekt osiągnął, bo prędko zeskoczył i kurcgalopem leci i wyje żeby mi udowodnić (tak! tak!) jakie tam ma pustki w tej misce! No żebyś się kurna nie zdziwił gadzie włochaty! 😠 Doczłapałam się za nim, bo oczywiście dystans do żarcia kotek pokonuje w pół sekundy, a ten drobi i jojczy dalej w ton, że już mu się puchlina głodowa robi- oczywiście stojąc przy samych miskach! I mi daje do zrozumienia, że tu było, a nie ma!
PUSTO!

I teraz jest tylko halucynacja z niedożywienia i niechybna śmierć…Patrzę w dół jak na debila i na te miski co koło nich stoi. Dystans okrutny, bo całe pięć centymetrów…Złapałam kudłaty łeb (który dalej się awanturował) i nakierowałam wprost do samej miski. Na co sierść triumfalnie :

Widzisz?! Widzisz?! Mówiłem, że pust…oooo…ooo…a co to…ooo….OOO!…OOOOM NOOOM NOOOM…NOOOM…

🤦🏽

No, to udowodnił…
Ja do rana nie mogłam zasnąć, a sierść nażarty wrócił w piernat i tyle go widział do południa 😡

Kotecki… takie kochane… 🔪😠

Cześć! 💙

Jeśli to czytasz, to znaczy, że robię porządki na stronie i dostęp do niektórych treści może być chwilowo ograniczony, ale rozgość się i jak to mówią – czym chata bogata 😀

P.S. Uwaga na śliską podłogę 😉




By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close